zobacz mapę w dużej rozdzielczości

Strona główna forum  »  Świat fabuły  »  Cross City  »  Arena

Biuro interesantów

Arena jest największym budynkiem na terenie miasta. Otoczona jest tajemnicza magią, którą wyczuć może każdy. Na arenie walczą śmiałkowie o sławę ale także przestępcy ku uciesze mieszkańców.

Re: Biuro interesantów

Kobieta wskazała ci krzesło i lekko uśmiechnęła się, choć jej wzrok bacznie cię obserwował.
- Jeśli chodzi o niewolnika to ma pani jakieś wymagania? Cena, umiejętności, płeć, rasa, doświadczenie? - Zapytała z zainteresowaniem.
- Do czego miałby służyć?- Zadała kolejne pytanie.
- Jeśli chodzi o walki rozumiem, że nie miała pani z nimi do tej pory styczności. - W zasadzie nie było to pytanie, a bardziej stwierdzenie.
- Amatorzy mogą zdobyć od 10 do 300 myntów. Kwota zależy od wygranych walk i postępów. - Dodała, aby wyjaśnić w jaki sposób naliczane są kwoty.
- Każdy gladiator musi podpisać dokumenty, w których między innymi poświadcza, że wie, że może zginąć, zostawia odcisk palca i inne podstawowe rzeczy. - Zamyśliła się na moment, ale w gruncie powiedziała to co najważniejsze.
- Pytania?
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Biuro interesantów

Usiadłam na wskazanym mi miejscu. Pierwszy raz kupowałam niewolnika więc byłam naprawdę podekscytowana tym co się działo.
-Mogę zaoferować maksymalnie 1500 myntów, reszta nie gra roli byle by umiał jakkolwiek zarabiać pieniądze- Odpowiedziałam na jej pytania utrzymując kontakt wzrokowy na tyle na ile mogłam. W końcu też dowiedziałam się szczegółów dotyczących pracy jako gladiatorka.
-Czy ten rodzaj pracy można wziąć pod uwagę podczas starania się o tytuł mieszkańca tego miasta?- Spytałam mając nadzieję na pozytywną odpowiedź. To by wiele ułatwiło pi tych dwóch tygodniach.
Viviana Moonlight
Dracon
Avatar użytkownika
Zmiennokształtny
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Biuro interesantów

- Rozumiem. - Kobieta zanotowała sobie kwotę. Nie wyglądała na zaskoczoną suma jaką podała dziewczyna.
- To zależy. - Zaczęła mówić ponownie i podniosła wzrok.
- Jeśli wykażesz się na arenie i będziesz odnosić sukcesy zadbam o to, abyś otrzymała kartę mieszkańca. W przeciwnym razie, cóż... w najlepszym wypadku po prostu będziesz musiała jakoś inaczej rozwiązać ten problem. - Nie wspomniała o najgorszym razie, ale raczej wtedy Vivian nie będzie potrzebna już żadna karta, nigdy.
Kobieta podsunęła dziewczynie papiery do wypełnienia. Standardowy formularz z imieniem, nazwiskiem, miejscem pobytu, rasą. Było też miejsce na specjalizacje, jeśli owa była. Typu czy wolała walkę w zwarciu czy na dystans, w czym była po prostu dobra, jakie typy broni preferowała. Na końcu było miejsce na odcisk kciuka.
- Proszę wypełnij, a jeśli chodzi o niewolnika to poinformuje cię o możliwościach przy następnym spotkaniu. Niedługo będą walki amatorów, więc od razu cię na nie wpisze.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Biuro interesantów

Pokiwałam ze zrozumieniem głową. Miałam nadzieję że pójdzie mi dobrze. Nie miałam zamiaru jeszcze żegnać się z tym światem za to trochę zarobić już tak. Wzięłam się więc za wypełnianie formularza 'Viviana Moonlight, Tawerna pod byczym rogiem, zmiennokształtna, walka w zwarciu, sztylety". Na koniec tak jak było trzeba zostawiłam odcisk kciuka w odpowiednim miejscu i oddałam dokument kobiecie czekając na dalsze instrukcje.
Viviana Moonlight
Dracon
Avatar użytkownika
Zmiennokształtny
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Biuro interesantów

Gdy dziewczyna stawiała odcisk kciuka poczuła lekki ból. Jej kciuk został nakłuty czymś niewidzialnym, albo bardzo małym. Kilka kropel krwi zostało na odcisku.
Kobieta zabrała formularz.
- Dobrze, narazie to tyle. Wkrótce wyślę wiadomość w sprawie walk, ale będzie to na przestrzeni maksymalnie tygodnia.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Biuro interesantów

Kiwnęłam głową na znak iż przyjmuje to co powiedziała kobieta do wiadomości. Ukłucie z strony kartki musiało być związane z magią albo była to jakaś sztuczka by trzeba było podpisać to własną krwią. Nie to jednak interesowało mnie teraz najbardziej.
-Dziękuję i dowiedzenia- w końcu wstałam z swojego miejsca z delikatnym uśmiechem po czym ruszyłam ku wyjściu z areny. Co by tu jeszcze zrobić?
//zt
Viviana Moonlight
Dracon
Avatar użytkownika
Zmiennokształtny
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Biuro interesantów

Po wyjściu z tawerny rano od razu skierowałam się do biura gdzie przywitałam siedzącą tam kobietę kiwnięciem głowy.
-Dzień dobry, zostałam powiadomiona o możliwości zobaczenia dostępnego niewolnika- Chciałam od razu przejść do sedna sprawy. Nie mogłam w końcu czekać aż ktoś sprzątnie mi go sprzed nosa. To byłoby naprawdę irytujące.
Viviana Moonlight
Dracon
Avatar użytkownika
Zmiennokształtny
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Biuro interesantów

Kobieta kiwnęła głową, a zaraz potem do pomieszczenia wszedł mężczyzna.
-Zapraszam w takim razie panią do cel- Wskazał dłonią kolejne drzwi, przez które można było dostać się do cel. Tam też stał mężczyzna ubrany w płaszcz i drugi w zbroje ze skóry.


// Piszemy tutaj
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Biuro interesantów

Od Kataklizmu minęło już kilka lat, ale stanowczo nie mogłem powiedzieć, że czas ten zmarnowałem. W nowych realiach, gdy magia zaczęła działać gorzej… ja radziłem sobie znacznie lepiej. Od zawsze miałem świadomość, że czarowanie było rzeczą, która mi ewidentnie nie wychodziła. Jakoś… jakoś nie potrafiłem oderwać się od logiki i działać intuicyjnie, na wyczucie, dać się prowadzić tej całej mocy. Miałem wrażenie, że im ktoś był głupszy, im bardziej nie zwracał uwagi na pewne niespójności, tym czarowanie szło mu lepiej. A mi? Mi właśnie kompletnie nie wychodziło – po wielu latach treningów było co prawda znacznie lepiej niż na początku, ale dalej… nie byłem w tym najlepszy. Za to zawsze mając bardziej inżynieryjne, matematyczne zacięcie, interesowałem się mugolską techniką, która właśnie w obecnych realiach zaczęła się w końcu przydawać, zwłaszcza po połączeniu jej z magią. I to była szansa dla mnie! Po Kataklizmie rzuciłem pracę w Ministerstwie, skupiając się na badaniach, których efekty były świetne. Wkrótce założyłem niewielką manufakturę, dorobiłem się majątku i dobrej pozycji… chociaż opinie, jakie o mnie chodziły, bywały różne. Cóż, nie lubiłem spędzać czasu na głupich rozmowach, zawsze stroniłem od ludzi, którymi zwykle gardziłem. To, co najbardziej lubiłem, to zamknąć się w swojej pracowni i przeprowadzać kolejne eksperymenty. Zapoznawać się z publikacjami innych naukowców, czy samodzielnie pisać jakieś prace. No i tworzyć kolejne wynalazki, których tylko efektem ubocznym było to, że na nich nieźle zarabiałem. Tak naprawdę… istotniejsze dla mnie było samo tworzenie dla tworzenia. A teraz… teraz nawet to zostało mi uniemożliwione, bo paru idiotów pewnie czegoś nie dopilnowało, skoro jakaś pie*dolona, przerośnięta jaszczurka zaatakowało miasto! Ale mnie to wku*wiało! Nie dlatego, że poniosłem straty materialne, że część moja manufaktura stanęła, z powodu przerwania łańcucha dostaw, a moja siedziba została częściowo zniszczona. Tylko dlatego, że wiele prototypów, wiele ksiąg została bezpowrotnie stracona – a podobno rękopisy nie płoną! Na szczęście moje zasoby finansowe bez problemu starczyło, aby rozpocząć odbudowę, która właśnie trwała. A ja, nie mogąc skupić się na pracy, skoro jacyś tępi robotnicy hałasowali, postanowiłem ogarnąć inne sprawy, którymi musiałem się kiedyś zająć.

Pierwszą z nich, którą miałem na swojej „liście rzeczy do zrobienia” od dawna, był zakup niewolnika, który z jednej strony mógł być mi przydatny do rzeczy, którymi Ci zwykle się zajmowali, ale również, którego mógłbym użyć do różnych eksperymentów nad rzeczami, nad którymi obecnie pracowałem. Skierowałem się więc do biura interesantów areny, wchodząc do środka z wyraźnym wahaniem. Nie przepadałem za konwersacjami z ludźmi. Zwykle trzymałem się na uboczu. No i… wiadomo, kto był w biurze. Jakieś biurwy i inni urzędnicy – ta sama grupa osób, która dopuściła do zniszczenia mojej siedziby. Nic urzędnicy nie robili… tylko przejadali moje podatki! Miałem nadzieję, że pewnego dnia naukowcom uda się stworzyć urządzenie, które pozwoli pewne rzeczy zautomatyzować i się ich pozbyć! Widząc dwa krzesła przed biurkiem, bez pytania, bez zaproszenia zająłem prawe z nich.
- Czy mają Państwo niewolników na sprzedaż? – spytałem bez jakiegoś powitania, bo umówmy się, że w żadnym stopniu ich nie ceniłem, bez pytania o zdrowie czy inne bzdety, bo prawdę mówiąc mnie to nie interesowało. Przeszedłem od razu do rzeczy – w końcu byłem wynalazcą, a mój czas był cenny… w stosunku do czasu tych urzędasów, którzy dostawali pieniądze za nic nie robienie i siedzenie na tyłkach. Nie przedstawiałem się, bo wychodziłem z założenia, że każdy powinien znać kogoś takiego jak ja… chociaż jak się nad tym dłużej zastanowiłem… to może niektórzy ważniejsi czarodzieje czy władze mnie znały, a tacy zwykli urzędnicy, pracownicy biura… to pewnie nawet do gazet nie zaglądali, a mogli kojarzyć jakichś podrzędnych artystów czy innych pożal się boże celebrytów. Cóż, po moim zachowaniu mogli się domyślić, że jestem kimś ważnym, mam ich w du*ie i lepiej ze mną nie zadzierać.
ObrazekTBD
Ged Gont
Czarodziej
Avatar użytkownika
Czarodziej
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Biuro interesantów

Na przeciwko miejsca, gdzie zasiadł mag, za biurkiem siedziała kobieta. Podniosła wzrok na mężczyznę, gdy ten bezceremonialnie oderwał ją od papierkowej roboty, którą właśnie wykonywała, a może przyjęła to z ulgą, że w końcu będzie mogła z kimś porozmawiać. Chociaż jegomość na rozmownego to nie wyglądał. Jednak mimo jego całej postawy uśmiechnęła się.
- Ma pan jakieś wymagania? Cena, umiejętności, płeć, rasa, doświadczenie? - Zapytała równie bezpośrednio jak i on. W końcu chodziło o handel żywym towarem, uprzejmości były zbędne, ale w końcu jaki klient takie podejście.
- Do czego miałby służyć?- Zadała kolejne pytanie.
Była to zapewne standardowa formułka, jaką zadawała każdemu, kto przychodził po niewolnika. Chociaż ostatnim czasu cierpieli na ich brak. Wynikało to pewnie z ogólnego zamieszania na świecie. Wszyscy mieli inne zajęcia niż łapanie ludzi, tak samo w Cross rzadziej zdarzali się przestępcy, którzy mogliby zostać potencjalnymi niewolnikami. Oczywiście dla miasta zmniejszenie przestępczości było plusem, ale dla areny już nie.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Arena

cron








  • Czarodzieje
  • Zmiennokształtni
  • Wampiry
  • Zimowe Wilki
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Kto przegląda forum

Forum przegląda 1 użytkownik :: 0 zidentyfikowanych, 0 ukrytych i 1 gość (dane z ostatnich 5 minut)