zobacz mapę w dużej rozdzielczości

Strona główna forum  »  Świat fabuły  »  Cross City  »  Tawerna pod Byczym Rogiem

Sala jadalna

Jedna z wielu tawern oferująca noclegi i posiłki za w miarę rozsądna cenę.

Re: Sala jadalna

Podeszła najpierw do strażników.
-Coś podać?-Zapytała uprzejmie. Trzymała ręce przed sobą w których miała notes i długopis. Chciała zapytać o czym mówią, ale jako pracownik chyba nie powinna, więc przemilczała nasłuchując uważnie. Gdy dostała zamówienie i je zapisała, kiwnęła im głową i podeszłą do Samaela.
-Coś jeszcze, czy rachunek?-Zapytała uśmiechając się.
Sharianath
Kelnerka
Avatar użytkownika
Zmiennokształtny
Karta Postaci
Poziom Życia:
   97%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Sala jadalna

Byłam już dosyć zmęczona wędrówką po mieście w ludzkiej postaci. Musiałam w końcu załatwić sobie miejsce do spania. Po wejściu od razu skierowałam się ku barowi gdzie znajdowała się jakaś kobieta.
-Dzień dobry, chciałabym wynająć miejsce do spania na 3 dni- Rzuciłam z lekkim uśmiechem patrząc w oczy kobiety. Na następne parę dni chciałam wyjść z miasta na równiny i spróbować zapolować lub po prostu pobyć w zwierzęcej postaci.
Viviana Moonlight
Dracon
Avatar użytkownika
Zmiennokształtny
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Sala jadalna

Patrzyła z daleka na osobę wynajmując pokój. Rozmawiała z panią Różą, więc wolała nie przeszkadzać. Trochę szkoda, bo mogłaby się wykazać i sama porozmawiać z klientem, ale póki co musiała się zająć innym gościem. Spojrzała tylko na to o czym rozmawiałam i zwróciła się znów do Samaela.
-Może coś jeszcze do picia?-Nie chciała być nadgorliwa, ale długie zamysły klienta ją trochę stresowały.
Sharianath
Kelnerka
Avatar użytkownika
Zmiennokształtny
Karta Postaci
Poziom Życia:
   97%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Sala jadalna

- Dzień Dobry. - Odpowiedziała starsza pani.
Zaczęła szukać pod ladą klucza i po chwili wyjęła go po czym przesunęła w stronę Vivian.
- Pokój numer 1 na piętrze, to będzie 60 myntów. - Dodała podając klucz.
Wzrokiem zlustrowała salę po czym skinęła na Sharianath, aby podeszła.
- Zaprowadź panią na górę do pokoju numer 1 i wracaj. - Zaczęła mówić, gdy zmiennokształtna podeszła.
- Niestety nie mamy już więcej wolnych miejsc w pokojach, więc będziecie razem. - Wyjaśniła najzwyczajniej w świecie.
- Proszę potem zejść coś przekąsić. - Zwróciła się jeszcze do nowo przybyłej zmiennokształtnej, po czym sama ruszyła na salę obsługiwać gości.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Sala jadalna

Dobrze, chodź za mną.-Uśmiechnęła się do niej i machnęła ręką by z nią poszła. Poszła z nią w stronę pokoju nr 1.


zt pokój nr 1 z Viviana
Sharianath
Kelnerka
Avatar użytkownika
Zmiennokształtny
Karta Postaci
Poziom Życia:
   97%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Sala jadalna

Mimo niezbyt ogromnego posiłku nawet się najadł. Przeciągnął się na krześle i chwycił niedopity kufel piwa. Dopijał trunek i miał już wyjść, gdy usłyszał dialog strażników. To, co mówili zainteresowało go, więc postanowił, że zostanie jeszcze chwilę. Patrzył w blat stołu i obracał pusty kufel w ręce słuchając rozmowy, nawet nie musiał się za bardzo wysilać, bo strażnicy rozmawiali na tyle głośno, że wszystko słyszał. O czym oni mogli rozmawiać?
Sammael Latin
Avatar użytkownika
Zmiennokształtny
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Sala jadalna

Strażnicy po obsłużeniu rozmawiali chwile o wszystkim i o niczym. O wciąż trwających naprawach po ataku smoka. Drobnych kradzieżach, które mają ostatnio miejsce w okolicach targu.
- Dobra, czas się zbierać.
- Ta, ciekawe czy będzie coś o tym wirze na odprawie.
Po tych słowach zapadła na dłużej grobowa cisza. Jednak po chwili ktoś rzucił kiepski żart i atmosfera przy stoliku wróciła do normy, ale nie powrócili już do poprzedniego tematu.
Siedzieli jeszcze chwilę, po czym zaczęli się zbierać. Podeszli do baru, gdzie zapłacili za posiłek i ruszyli w stronę wyjścia.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Sala jadalna

Phoenix weszła do chyba najsławniejszej tawerny w Cross. Jeśli miała się czegoś dowiedzieć to właśnie tutaj. Zresztą chyba nie było lepszego miejsca na pierwszy przestanek niż to właśnie miejsce. W wejściu niemal wpadła na grupkę strażników, ktorym skinęła głową uprzejmie poczym wyminęła kierując się prosto do lady. Usmiechnęła się na widok Róży, pomyśleć że ta stara prukwa wciąż obsugiwała Karczmę. Sciągnęła z siebie plecak kładąc go pod nogami a łuk ściągnęła kładąc na kolanach gdy siadła przy barze.
Hej Róża! Krzyknęła bezpardonowo szczerząc się lekko. Jej miłe wspomnienia z kobietą ograniczały się do tego wspaniałego trunku jaki przyrządzała, momentów gdy zaciągała ją na zaplecze gdy zapita tańczyła na stole, no i chyba raz przytrzymywała jej włosy gdy Phoenix zwracała wszystkie posiłki dnia. Przejrzdżając przez Cross zawsze się tu zatrzymywała. Choćby na moment, mnogość plotek pozwalała jej znaleźć tu zajęcie.
Widzę wampiry nie dobrały się do klejnotu w koronie Cross. Byczy róg jak stał tak stoi! Krzyknęła bezpardonowo sięgając za ladę w poszukiwaniu jakiegoś kubka. Najwyraźniej miała ochotę na kufel piwa na koszt firmy. Jakby ją chciał ktoś zdzielić po dłoniach to zręcznie umknie rączkami.
Działo się coś ciekawego ostatnio? Ludzie gadają o duchach. Sama Phoenix nie miała okazji spotkać żadnej ze zjaw. Ciekawa była czy można było takie coś schwytać. Jacyś czarodzieje napewno by dobrze zapłacili. Po wymianie uprzejmości z Różą, kobieta położyła zwitek pergaminu na blat stołu. Wyglądał jakby zerwała go ze słupa lub ściany.
POSZUKIWANY
Obrazek
Nataniel Moore

Rasa: Wampir
Wygląd: Włosy czarne, długie, sięgające za łopatki. Blada skóra, szare, prawie białe tęczówki.
Cechy charakterystyczne: obroża niewolnicza

Osobnik niebezpieczny.
W razie zauważania zawiadomić straże Cross City.


NAGRODA: 2 000 Myntów
Żywy lub Martwy

Co to za sprawa?
Phoenix Sherwood
Avatar użytkownika
Zmiennokształtny
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Sala jadalna

Zaciekawiło go to, być może straż przyjmie chętnego by zbadać jakieś dziwne zjawiska. Gdy strażnicy wychodzili, Sammael wstał z miejsca i przeszedł niepostrzeżenie tuż za ostatnim strażnikiem mówiąc pół głosem
-wydaje mi się, że przyda wam się pomoc, może porozmawiamy o tym?
Uśmiechnął się pod nosem
-Myślę, że warto o tym porozmawiać, ja, ty i twoi przyjaciele możemy na tym zyskać. Dosiądziesz się proszę do mojego stolika?
Wypowiedział te słowa w marszu kierując się w stronę baru. Zamówił jedno piwo i czekał na reakcję strażnika, by w razie czego zamówić drugie.
Wtem wpadła do izby kobieta, której towarzyszył straszny harmider. Przejrzał ją od stóp do głowy i kontem oka spojrzał na papier, który położyła na stole.
"Strasznie dużo rzeczy dzieje się w tym mieście... Pomyślał.
Czekał na swoje zamówienie i przez ramię obserwował reakcję strażnika, czy zgodził się na jego propozycję porozmawiania o ciekawej sytuacji w okolicy.
Sammael Latin
Avatar użytkownika
Zmiennokształtny
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Sala jadalna

Sammael strażnik odwrócił się, gdy został zaczepiony. Pozostali również przystanęli widząc jak ich kolega się zatrzymuje. Spojrzeli uważnie na zmiennokształtnego, a ten zaczepiony odezwał się.
- To sprawa władz miasta radze ci się nie wtrącać. - Rzekł dosadnie i bez poświęcania większej uwagi mężczyźnie odwrócił się i wraz z pozostałymi strażnikami wyszedł z tawerny. Sammael mógł zauważyć jak inny strażnik z tej grupy odwraca się jeszcze na chwile i przygląda mu się uważnie, ale zaraz i on wyszedł z budynku.

- Pani Róża. - Rzekła właścicielka Tawerny do Phoenix.
- Nigdy się nie nauczysz. - Powiedziała ze zrezygnowaniem w głosie. Uśmiechnęła się jednak, a uśmiech dodawał jej kolejne zmarszczki do już i tak sporej kolekcji.
- Dobrze cię widzieć. - Nie musiała dodawać, żeby wiadomo było jaka była końcówka tego zdania "wciąż żywą".
Oczywiście Pani Róża zamierzała dziewczynę zdzielić po palcach za próbę zwędzenia kubka, ale pacnęła tylko powietrze.
- Nie za wcześnie na picie młoda damo? Zjedz coś najpierw. - I zamiast napitku Phoenix dostała miskę warzywnej zupy.
- Jeśli nie natknęłaś się na żadne zjawy czy upiory to miałaś szczęście. Choć w samym mieście nie było, aż tak źle z tego co słyszałam. - Kobieta umilkła na moment machając do kogoś.
- Agatha. - Kelnerka podeszła do baru.
- Idź po Shar jest na piętrze w pokoju. - Wydała polecenie dziewczynie.
W Tawernie zaczynało zbierać się coraz więcej ludzi.
- Cóż sama niewiele wiem o tej całej mgle i duchach, ale ponoć sam dyrektor został poważnie ranny, a nawet jest umierający. Szkoda go, taki sympatyczny mężczyzna. - Pani Róża uśmiechnęła się ponownie, ale chyba nie do dziewczyny.
Po chwili rozmarzenia spojrzała na zwitek pergaminu.
- Wciąż to wisi? - Wydawała się zdziwiona.
- Od czasu ataku smoka nikt go nie widział, ani nikt o nim nie słyszał. - Powiedziała po czym odwróciła się do klienta, który właśnie zamawiał coś przy barze.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Tawerna pod Byczym Rogiem

cron








  • Czarodzieje
  • Zmiennokształtni
  • Wampiry
  • Zimowe Wilki
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Kto przegląda forum

Forum przegląda 1 użytkownik :: 0 zidentyfikowanych, 0 ukrytych i 1 gość (dane z ostatnich 5 minut)