zobacz mapę w dużej rozdzielczości

Strona główna forum  »  Świat fabuły  »  Zatoka Żywiołów

Opuszczona osada żywiołów

Miejsce silnie związane z żywiołami. Kiedyś była tu osada tętniąca życiem, teraz stoi porzucona z niewiadomego powodu.

Re: Opuszczona osada żywiołów

Langreta za pomocą teleportacji przeniosła się wraz z Melody do opuszczonej osady. Kiedyś wioska tętniła życiem a dziś to tylko stare poniszczone domy przez czas spowite mgłą zapomnienia. Jednak wciąż była wyczuwalna silna moc panująca w tym ponurym krajobrazie.
Wiedźma przemierzała ulicę między budynkami kierując swe kroki do pewnego konkretnego miejsca. Prawie na samym końcu znajdowała się chata w odróżnieniu od innych była zadbana. To właśnie tam kobieta zabrała czarodziejkę, od czasu do czasu podnosiła króliczka sprawdzając jego stan.
Będą już w środku Langreta położyła pluszaka na stole z lekkim uśmiechem, szepcząc pod nosem zaklęcia a maskotka ożyła. Melody nie była w dobrym stanie fizycznym ale czuła się na tyle dobrze aby mogła mówić. Na pewno nauczenie się prze dziewczynę poruszania na czterech kończynach trochę jej zajmie, do tego czasu będzie spokojna.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Opuszczona osada żywiołów

Obudziłam się. Rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam jakieś pomieszczenie. Gdzie ja do cholery jestem? Spojrzałam przed siebie i zobaczyłam jakąś kobietę. Czemu była taka wielka. Spojrzałam w dół i zobaczyłam że mam dwie różowe łapki.
- Co się dzieje?!-krzyknęłam-Gdzie ja jestem?!
Melody Sorenson
Regulus
Avatar użytkownika
Łuczniczka
Czarodziej
Karta Postaci
Poziom Życia:
   89%
Poziom Mocy:
   89%

Re: Opuszczona osada żywiołów

Po wstępnej obserwacji dziewczyna mogła stwierdzić, że znajduje się w kuchni a zapachy w niej panujące pieściły nozdrza pluszowego królika. A było to za sprawą suszących się ziół jak i tych już wysuszonych. Były one porozwieszane między drewnianymi kolumnami, które zgrabnie zostały wplecione w kamienne ściany izby. Melody leżała na dębowym stole a na wprost znajdowało się półokrągłe okno, zachodziły na niego liście bluszczu co utrudniało widzenie przez nie. W kącie pomieszczenia został umieszczony się wielki kamienny piec a na nim gotował się sagan z eliksirem? Zupą? A może jeszcze z czymś innym?
Wiedźma spojrzała na Melody unosząc brwi do góry - Uspokój się - powiedziała to nad wyraz spokojnie - Jak już całkowicie dojdziesz do siebie to wrócisz do ludzkiej formy i nie ma za co - uśmiechnęła się lekko podchodząc do królika z tasakiem. Zamachnęła się w jego stronę z całej siły uderzając, czy to już koniec czarodziejki? Czy tak właśnie miała skończyć? Dziewczyna szybko uzyskała odpowiedź, tuż koło niej ostrze przecięło marchewkę będącą na desce. Kobieta szybko i zgrabnie pokroiła wszelkie warzywa potrzebne jej do zupy. Wróciła wszystko do wielkiego gara mieszając chochlą, powróciła do stołu siadając na przeciwko różowego stworzenia.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Opuszczona osada żywiołów

Byłam królikiem. Cudownie. Brawo Melody, lepiej skończyć nie mogłaś. Słuchałam się w słowa kobiety, ale po chwili w mojej głowie wszystko wróciło. Las, Wiktor, obietnica. O kurde to teraz nawaliłam po całej linii.
-O nie, nie, nie, nie-zaczęłam- Ja naprawdę bardzo pani dziekuje za pomoc, ale muszę tam wrócić. Obiecałam coś pewnemu chłopakowi i muszę tam wrócić.
Po tych słowach kobieta podeszła do mnie z tasakiem. To koniec Melody, pożegnaj się ze swoim życiem. Patrzyłam na kobietę przerażonym wzrokiem, ale kiedy mnie ominęła i poszła pokroić marchewkę odetchnęłam z ulgą.
Melody Sorenson
Regulus
Avatar użytkownika
Łuczniczka
Czarodziej
Karta Postaci
Poziom Życia:
   89%
Poziom Mocy:
   89%

Re: Opuszczona osada żywiołów

Kobieta uniosła jedną brew do góry - Chłopak? - wtórowała po Melody - Powiedz mi coś więcej - oparła łokcie na stole podpierając głowę dłońmi. Spoglądała na pluszaka wyczekując. Wiedźma wydawała być się zainteresowana perypetiami czarodziejki, może miała zbyt nudne życie? A może po prostu chciała chociaż trochę zabić czas słuchając opowieści dziewczyny.
Zupa w międzyczasie zaczęła się gotować, a jej zapach lekko słodkawy rozszedł się po całym pomieszczeniu. Langreta poszła sprawdzić danie a następnie powróciła do różowego króliczka - To jak będzie? Opowiesz mi coś więcej? - uśmiechnęła się delikatnie do czarownicy.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Opuszczona osada żywiołów

Wahałam się chwilę czy jej mogę opowiedzieć o wilkołaku, ale może ona chociaż pomoże więc zaczęłam.
-Jest to mój bardzo dobry przyjaciel.-nie chciałam mówić, że go kochałam, bo po co? -Tam, w lesie czekałam na niego, bo on poszedł poszukać naszej koleżanki, którą porwali. Obiecałam mu, że będę na niego czekać.- A jeśli coś mu się stało? Łza popłynęła po policzku różowego króliczka.
-On jest dla mnie naprawdę bardzo ważny-w głowie zaczęły się pojawiać wszystkie wspomnienia z nim-Proszę, czy mogłabym do niego mobmwę wysłać? Albo czy mogłaby go pani tutaj sprowadzić tak samo jak mnie? Boję się że mu się coś stało.
Miałam nadzieję, że kobieta zgodzi się na którąś z propozycji.
Melody Sorenson
Regulus
Avatar użytkownika
Łuczniczka
Czarodziej
Karta Postaci
Poziom Życia:
   89%
Poziom Mocy:
   89%

Re: Opuszczona osada żywiołów

Wiedźma przyglądała się uważnie czarodziejce i nie wierząc jej na słowo o dobrym przyjacielu, wyczytała z jej myśli, że to ktoś znacznie ważniejszy. Uniosła jeden kącik ust do góry wysłuchawszy różowego króliczka do końca. Wstała od stołu, wzięła dwie miski nalewając do nich zupy. Dała jedną pluszakowi - Zjedz, to że jesteś zabawką nie oznacza że nie będziesz odczuwać głodu - usiadła jedząc posiłek.
Po skonsumowaniu dania pstryknęła palcami a puste miski same się umyły i odłożyły na miejsce. Kobiet splotła palce u rąk kładąc je na stole - A co do Twojej opowieść - zasłoniła dłonią usta kiedy ziewała - Czy ta Twoja koleżanka nie była zmiennokształtną o niebieskich włosach? A ten chłopka młodym wilkołakiem? - zapytała się w prost. Nie miała ochoty grać w jakieś gierki z Melody, liczyła także na szczerą odpowiedź.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Opuszczona osada żywiołów

-Dziękuję-odpowiedziałam kobiecie, kiedy podawała mi miskę z zupą. Byłam naprawdę bardzo głodna. Odkąd Wiktor poszedł to chyba niczego nie jadłam. Zupa była przepyszna. W końcu byłam najedzona.
-Dziękuję jeszcze raz zupa była naprawdę przepyszna.
Kiedy usłyszałam, że kobieta wspomina o Somali i Wiktorze od razu się ożywiłam.
- Tak to o nich chodzi-byłam bardzo podekscytowana. Może kobieta będzie wiedzieć o nich coś i pomoże mi ich tutaj sprowadzić.
-Wie pani może co się wydarzyło?-czekałam niecierpliwie na jej odpowiedź.
Melody Sorenson
Regulus
Avatar użytkownika
Łuczniczka
Czarodziej
Karta Postaci
Poziom Życia:
   89%
Poziom Mocy:
   89%

Re: Opuszczona osada żywiołów

Langreta uśmiechnęła się serdecznie do króliczka - Cieszę się - odpowiedziała na słowa o zupie. Pstryknęła palcami a kubek sam wyleciał z szafki, następnie nasypała się do niego kawa a gdy woda była już zagotowana zalała czarny napój.
Kobieta uniosła brwi do góry opierając się o krzesło - Nie do końca - powiedziała bez chwili namysłu - Ale widziałam jak ten Twój kolega ucieka z jakimś innym wilkołakiem a dziewczyna była w stanie agonalnym częściowo przysypana ziemią. - mówiła prawdę, przynajmniej to co widziała. Podmuchała na gorącą jeszcze kawę robiąc mały łyk - Więc nadal uważasz, że to Twój bardzo dobry przyjaciel? - zapytała się patrząc się na Melody nie ukrywając swojego zdziwienia.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Opuszczona osada żywiołów

Spojrzałam ze zdziwieniem na kobietę, słuchając tego co mówiła. Co tam się takiego wydarzyło? Teraz tym bardziej żałowałam, że nie poszłam razem z Wiktorem.
Opuściłam głowę, gdy usłyszałam, że Wiktora zabrał jakiś drugi wilkołak.
-Nic mu nie było?- zapytałam nadal ze spuszczoną głową. Potem zastanowiłam się nad słowami kobiety. Czy tak uważałam? Sama nie wiem. W tym momencie mój rozum i moje serce mówiły całkowicie coś innego. Rozum, że pewno poszedł do swoich i już więcej się nie zobaczymy, serce, że na pewno po mnie wróci, bo w końcu mi to obiecał.
- W sumie to sama nie wiem, chyba tak-podniosłam głowę do góryAle jeśli by była taka możliwość to chciałabym wysyłać do niego sowę, żeby na wszelki wypadek wiedział gdzie jestem.
Melody Sorenson
Regulus
Avatar użytkownika
Łuczniczka
Czarodziej
Karta Postaci
Poziom Życia:
   89%
Poziom Mocy:
   89%

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Zatoka Żywiołów

cron








  • Czarodzieje
  • Zmiennokształtni
  • Wampiry
  • Zimowe Wilki
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Kto przegląda forum

Forum przegląda 1 użytkownik :: 0 zidentyfikowanych, 0 ukrytych i 1 gość (dane z ostatnich 5 minut)