zobacz mapę w dużej rozdzielczości

Strona główna forum  »  Świat fabuły  »  Wielka Równina  »  Zajazd "Biały Kruk"

Sala główna

Dawniej te ziemię były częścią Mrocznej Kniei. Sporo drzew zostało wyciętych, a wielu straciło życie, aby zajazd mógł powstać.
"Biały Kruk" w głównej mierze służy kupcom i podróżnikom, aby odpoczęli i nabrali sił przed dalszą wędrówkę. Często można tu spotkać najemników oferujących swe usługi ochroniarskie i nie tylko.

Wnętrze zajazdu jest dość bogate i strojne, ale niejeden złodziejaszek stracił rękę lub życie próbując coś stąd wykraść.
Pieczę nad tym miejscem sprawuje starszawy już barman wraz z pięknymi córami, ale biada każdemu kto zawiesi na którejś dłużej swój wzrok.

Re: Sala główna

-I o tych emocjach mówiłem- Westchnął ciężej i kiedy chciał zacząć mówić pojawiły się ptaszyska.
-co do...- Przeklął ale skupił się na tym by za bardzo nie zostać poharatanym. Nie dało się ukryć, że Wiktor jest celem. Zachary chciał jakoś pozbyć się tego całego stada. Nie miał jednak za bardzo ku temu możliwości.
-Wiktor! Uciekaj- Krzyknął do młodego Vulkodlaka.
Zachary Charkov
Avatar użytkownika
Wilkołak
Karta Postaci
Poziom Życia:
   80%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Sala główna

Ptaszysko spoglądało na Wiktora i co jakiś czas przekręcało lekko głowę.
-Jesteś jego synem- Mogłeś usłyszeć w głowie. Zdawało się, że ptaszysko, które cie obserwowało przemówiło ale w twych myślach.
-Krew z krwi- Następnie ptak wleciał na ciebie zderzając się. Mogłeś zaobserwować błysk. Zniknąłeś z tawerny wraz z ptakami.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Sala główna

-Co do...- Nie zdążył nic zrobić i Wiktora już nie było. Przeklął pod nosem. Ledwo zabrał się do roboty i już schrzanił. Wybiegł z karczmy. Nie wiedział gdzie iść. W jaką stronę. Ruszył tam gdzie miał nadzieje, że może być? Sprawdzi i będzie szukał dalej.
Zachary Charkov
Avatar użytkownika
Wilkołak
Karta Postaci
Poziom Życia:
   80%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Sala główna

Co tutaj się dzieje? Najpierw ptaki, teraz jakiś szczyl wybiegł z tawerny... Dużo się dzieje, rzeczywiście. Cholerne ptaszyska...
Zaraz... To od tamtego młokosa czułem zapach psa. Jasna cholera! Właśnie straciłem szansę na wbicie swoich szponów w tego przeklętego kundla. Następnym razem nie zmarnuję szansy.
Ale to nie jest najgorsze, kompletne zero informacji, to jest to czego najbardziej się obawiałem. To, że jest coś dużego w lasach przekonałem się na własnej skórze. Kogo by się tutaj zapytać... Może tych magów. Może oni coś wiedzą na tematy które mnie interesują.
-Szkoda, że masz tylko te strzępkowe informacje. Potrzebuję się dowiedzieć więcej. Na razie dziękuję Ci bardzo karczmarzu. Jeśli można to poproszę jeszcze dolać mi wina do mojego kieliszka.
Dobra, sądzę że oni mogą coś wiedzieć. Wino-jest, zapalona fajka- jest. Do roboty. Zobaczę który z nich jest najbardziej rozmowny oraz doinformowany. Może majestat na niego później wskóra.
- Witajcie drodzy magowie. Jest może miejsce dla podróżnika przy tym stole? Z chęcią bym porozmawiał z takimi ludźmi jak wy... Skąd jesteście?
Mensalir Steiner
Avatar użytkownika
Wampir
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Sala główna

Barmana też zaskoczyło całe zamieszanie, z resztą jak cała resztę gości. Ptaki jednak szybko zniknęły, a po kilku zaskoczonych spojrzeniach wymienianych między obecnymi, wszytko zaczęło wracać do normy. Nikt nie wiedział co się stało, to też nikt nie mógł podjąć żadnego działania. Z resztą część z gości już i tak pewnie wzięła to wszytko za halucynacje wywołane stanem upojenia.
Barman dolał wina Mensalirowi i ruszył obsługiwać resztę gości. Za to goście przy stoliku z początku nawet nie spojrzeli na wampira. Dopiero po chwili ten siedzący najbliżej przejścia uniósł głowę i upił łyk piwa, patrząc na Mensalira znad kufla.
- Z nikąd. - Nie odpowiedział jednak, czy pozwala się dosiąść. Dwójka jego towarzyszy z kolei zupełnie ignorowała nowo przybyłego.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Sala główna

Powoli z Bjorn szykowałyśmy się na nadejście zimy. Zapasy częściowo miałam już zgromadzone, miałam również nadwyżkę własnych wyrobów by wymienić je na suchy prowiant i przyprawy. Na trakcie nie miałyśmy zbytniej okazji widywać podróżnych, niepokojące czasy nastały czułam się odcięta od wiadomości. Miałam tylko nadzieję, że Bjorn pogodziła się z myślą o stracie wioski i zawodzie jakiego doznała od mistrza.
Naszym oczom wkrótce ukazał się jakiś zajazd. Wreszcie jakaś cywilizacja! Przeprowadziłam swoje stadko przez ogrodzenie i w mowie zwierząt poprosiłam by zostały i nie rozchodziły się. Poklepałam przy tym najbliższego jaka po karku.
Po przekroczeniu sporych rozmiarów drzwi moim oczom rzuciły się bogate zdobienia na ścianach i filarach. Razem z palącym się trzaskającym w ogniu kominkiem tworzyło to niesamowity klimat. Szczególnie o zmroku gdy cienie padały na nie i sprawiły wrażenie iluzji ożywienia.
- Witajcie gospodarzu! - Zakrzyknęłam gromko na powitanie podchodząc do lady, wszak uradowana byłam widząc w końcu ludzkie twarze. - Mam trochę egzotycznego towaru na zbyciu, wyroby z jaczego mleka, alkohol zwany kumysem i... - Tu rzuciła okiem na krzątające się młode panny.- ...kilka ozdóbek ręcznie robionych. Nie chce za nie pieniędzy, w zamian chciałabym ciepłą strawę dla dwóch osób i ewentualną wymianę na suche produkty jak mąka, kasze, przyprawy. Zima się zbliża wielkimi krokami a nas czeka dalej długa podróż. Rade też będziemy za usłyszenie kilku ciekawych nowinek. Zapomniałabym o najważniejszym. - Wyciągnęłam zza pazuchy jedną butelkę kumysu i niewielki pakunek zawierający trochę masła, sera i suszonego mięsa z jaka. - Dla degustacji. - Uśmiechnęłam się przy tym ciepło.
Obrazek
Inkar Aruzhan
Avatar użytkownika
Obwoźny handlarz
Zmiennokształtny
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   95%

Re: Sala główna

Bjorn po częściej pogodziła się ze wszystkim co wydarzyło się ostatnimi miesiącami. Cięzko było się jej jednak jakoś przestawić. Cieszyło ją, że z tym wszystkim nie jest sama i ma u boku Inkar. Sama jednak w tym wszystkim zaczęła przebywać w formie niedźwiedzia i to w większym wymiarze niż wcześniej. W tej formie mogła swoją frustracje przekuć w ciągnięcie wozu czy jakieś siłowe zadania. Mniej się odzywała, była skupiona na innych rzeczach a czasami można było odnieść wrażenie, że jest myślami gdzieś indziej. W formie niedźwiedzia zatrzymała się ze stadem. Poczeka na Inkar tutaj. Położyła się obok jakiegoś jaka.
Miś
Obrazek
"Miłość to najlepszy ze wszystkich drogowskazów, ale objawia się często w nieoczekiwany sposób"
Bjorn
Straż
Avatar użytkownika
Zmiennokształtny
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Sala główna

W środku nie było obecnie jakoś wielu gości. Przy jednym stoliku kelnerka obsługiwała jakąś parę, a w rogu siedziała trójka mężczyzn. Przy drzwiach też stolik był zajęty, ale ciężko było stwierdzić, kto to jest. Postać miała naciągnięty na twarz kaptur.
- Witam Panią. - Starszy mężczyzna uśmiechnął się ciepło i sięgnął po kufel. Na blacie leżała już taca z dwoma pełnymi naczyniami. Mężczyzna nalał piwa do kolejnego, jednocześnie słuchając Inkar. Odstawił go na tacę i zaraz przy kontuarze pojawiła się piękna młoda kobieta. Zabrała tacę, posyłając jeszcze do Inkar krótki uśmiech i ruszyła do stolika w rogu.
- Myślę, że możemy się dogadać. - Mężczyzna oparł się o blat i nachylił w stronę kobiety. Właściwie nie do końca wiedział czym jest ten wspomniany alkohol.
- Dwóch osób? Gdzie twój towarzysz? - Była sama. Mężczyzna wiedział już, że na zewnątrz stoi stado i niedźwiedź, w końcu to był jego teren.
Sięgnął po butelkę i po otwarciu powąchał zawartość. Najbardziej interesował go właśnie alkohol, nie sądził, by inne karczmy takowy miały w ofercie.
Na zewnątrz było cicho i chłodno, choć niedźwiedź dzięki swojemu futru napewno nie odczuwał tego jakoś bardzo dotkliwe. Zwierzęta trochę się kręciły, jedne skubały trawę, inne rozglądała się wokół.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Sala główna

Bjorn czekała ale odeszła. Przepełniała ją pustka i jakaś taka wściekłość. Nie chciała zrobić Inkar krzywdy. Pożegnała się ze stadem i odeszła. Znikając gdzieś w ciemnościach. W tej postaci zimno nie było jej groźne. Ona sama czuła obecnie głownie żal, żal który skłaniał ją do tego aby wypełnić go krwią. Ruszyła na trakt handlowy.
Miś
Obrazek
"Miłość to najlepszy ze wszystkich drogowskazów, ale objawia się często w nieoczekiwany sposób"
Bjorn
Straż
Avatar użytkownika
Zmiennokształtny
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Poprzednia strona

Powrót do Zajazd "Biały Kruk"

cron
{ MCHAT_ENABLE }
{ MCHAT_COPYRIGHT }








  • Czarodzieje
  • Zmiennokształtni
  • Wampiry
  • Zimowe Wilki
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Kto przegląda forum

Forum przegląda 1 użytkownik :: 0 zidentyfikowanych, 0 ukrytych i 1 gość (dane z ostatnich 5 minut)