zobacz mapę w dużej rozdzielczości

Strona główna forum  »  Świat fabuły  »  Reszta Świata  »  Piaski Czasu  »  Zakurzone głazy  »  Londyn  »  Pałac Westminsterski

Zawalone skrzydło

Dawniej okazały i wspaniały pałac, dziś nieco nadpalony i zniszczony budynek, który jednak wciąż kryje w sobie wiele skarbów i tajemnic.

Zawalone skrzydło

Doszczętnie zrujnowana część pałacu.
Tkacz Losu
Administrator
Avatar użytkownika
MG
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Zawalone skrzydło

Erin całą drogę przebył w formie ludzkiej nie chcąc marnować ewentualnej mocy bo w końcu nie wiedział co się stało rudemu ofermie, a sam nie chciał by to samo spotkało i jego. Dlatego szedł, a momentami truchtem podbiegał. Kilkakrotnie mało nie wyrżnął twarzą o ziemię przez kręcącego się wokół niego gryzonia. Nie znał gościa, ale z każdą chwilą przekonywał się, że ta znajomość będzie ciężka, przynajmniej dla nerwów wilka.
-Mógłbyś przestać ciągle popiskiwać? Nie znam szczurzego. Jak już chcesz wydawać dźwięki to popytaj kumpli o rudego, ewentualnie spróbuj wyniuchać tą kupę futra. - zaznaczył pozwalając na to by gryzoń spojrzał na niego z pewnym niezadowoleniem i pokicał pozaznajamiać się z innymi szczurami. Jednocześnie z plecaka wyciągnął lornetkę przeglądając przez nią ruiny z oddali, ciągle zwracając uwagę na to gdzie też łazi kupa szarego futra i podążając za nią coraz to bardziej zbliżając się do ruin i zagłębiając się w nie. Nie miał zamiaru zamieniać się w wilka, gdyż wówczas jakakolwiek rozmowa szczur-wilk będzie już kompletnie niemożliwa. Erin nie znał na tyle mowy zwierząt, a ludzki w takiej formie wychodził mu wyjątkowo kalecząc.
-Jesteś pewny, że tędy? - Spytał szczurzego kompana, gdy ścieżki prowadziły coraz to bardziej w zrujnowane tereny w których trzeba było już się gimnastykować.
Erin Connolly
Avatar użytkownika
Wilk Pocztowy
Zmiennokształtny
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Zawalone skrzydło

Dzięki lornetce dostrzegłeś jakiś ruch na wieży zegarowej, ale na ruinach panował spokój.
Szczur prowadził cię coraz bardziej w ruiny z tego co mówił, to ponoć rudy kot był tu widziany parę dni temu, ale tylko tyle szczurowi narazie udało się dowiedzieć.
Wkroczyłeś do świata ruin, szedłeś teraz jakimś na wpół zniszczonym korytarzem, wyglądał jakby miał się za chwilę doszczętnie zawalić. Po drodze mijałeś zniszczone pokoje, słychać było odgłos sypiącego się tynku.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Zawalone skrzydło

Wilk dostrzegł jakiś ruch na wieży zegarowej. Nie był do końca pewien co to było. Jego wzrok w tej formie mimo wszystko nie powalał dokładnością, więc w pierwszej chwili uznał iż dostrzegł wronę, bądź innego zwierza. Jednak nie zbagatelizował tego spostrzeżenia.
-Słuchaj, chyba coś widziałem na wieży. Nie mam zielonego pojęcia co acz się ruszało, wiec, jak tu go nigdzie nie znajdziemy idziemy na wieżę, Skip. - Mówił przemieszczając się jak na razie za szczurem i ufając jego nosowi. Krajobraz szybko się zmieniał. Można było śmiało stwierdzić, że zmiennokształtni zanurzali się w ruiny. Nie byli już na powierzchni, lecz lawirowali w czymś na wzór ledwo trzymającego się korytarza. Erin próbował zapamiętać drogę jaką się przemieszczają by móc łatwo wyjść.
Gdy rozległ się dźwięk sypiącego się tynku, zmiennokształtnego przeszły ciary.
-Jak to na nas runie to będzie twoja wina szczurowaty. - Rzucił z przekąsem, kiedy to delikatnie uchylał drzwi kolejnych mijanych pokoi do których zaglądał. Idąc nawoływał co chwile rudego. Może drań utknął w szybie wentylacyjnym albo śpi?
-Jon, jon, haloo...ty ruda kupo futra pokaż się...
Erin Connolly
Avatar użytkownika
Wilk Pocztowy
Zmiennokształtny
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Zawalone skrzydło

Dotarłeś do końca korytarza, a raczej do jego zawalonej części. Przed tobą piętrzył się stos gruzu. Były w nim niewielkie otwory, ale co najwyżej jamnik mógłby się przez nie przecisnąć. Przez nie było widać tylko ciemność.
W pokojach nie dostrzegałeś nic ciekawego, gruz, tynk, cegły, poniszczone meble i tym podobne rzeczy.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Zawalone skrzydło

Nigdzie nie było śladu kocura, zaś korytarz się skończył można by powiedzieć, że ślepą uliczką. Erin stanął na przeciw niej i zaplótł ręce na piersi. Szczur przystanął obok niego. Krótką chwilę zadumy przerwał w pierwszej kolejności wilk.
-Nie wiem czy wiesz, Spike, lecz ja się tam za cholerę nie przecisnę. Więc spróbuj wybadać czy jest tam coś konkretnego. Przykładowo zapach Jona, czy coś. Ja poczekam tu. Załóżmy, że masz pięć minut. Działaj. - Ponaglił futerkowatego, a następnie spróbował ustalić, czy gdyby jednak za tą ścianą znalazłby się jakiś trop, czy dało by się ten gruz jakoś usunąć na tyle by się zmieścił, a całość nie zawaliła się jeszcze bardziej. Jednak nie dotykał go. Czekał na szczura pogwizdując.
Erin Connolly
Avatar użytkownika
Wilk Pocztowy
Zmiennokształtny
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Zawalone skrzydło

Szczur przecisnął się, usłyszałeś przeciągły pisk, a potem cisza, minęło pięć minut, a Spike nie wracał.
Z ogólnych oględzin wyglądało, że dałoby się nieco gruzu usunąć, ale nie miałeś 100% pewności czy to nie spowoduje zawalenia się korytarza.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Zawalone skrzydło

No dobra, zaczynało się robić nie ciekawie.
-Spik? Hej Spik? - Zawołał kilkukrotnie lecz nic. - Wyłaź to już nie będę z ciebie żartował. - Dalej nic. Erin się zaniepokoił. Już go ręce świerzbiły by potraktować gruz z kopa i utorować sobie jakaś drogę by zobaczyć co tam też się znajduje. Może jakaś dziura? W końcu ta ciemność...Ale kto wie? W każdym bądź razie wilk zaklną pod nosem kilkukrotnie po czym...cofnął się do pokoi które wcześniej przeglądał. Był pewien, że widział w nich jakieś meble. Wybrał jakąś porządniejszą szafę i biurko ustawiając je w korytarzu przed "ślepą uliczką". Ruszał się żwawo, choć trochę czasu stracił na szafę. Miało to być prowizoryczne zabezpieczenie przed możliwością zwalenia się na niego sufitu, który wcześniej zostałby podparty na szafie bądź biurku. Tak dla przezorności w końcu w najlepszym przypadku uda mu się przesunąć nieco gruz i nic się nie zawali, a w najgorszym wszystko szlak trafi, wszystko się posypie, a on tu utknie na Bóg wie ile. No ale nie miał czasu. Ostrożnie zaczął usuwać kolejne kawałki gruzu torując sobie przejście. Jeśli nic się nie zawaliło, a otwór wraz z ciemnością za nim się powiększał, Erin wyciągnął z za pazuchy zapalniczkę, a drugą ręką wyciągnął z plecaka jedną z rac. Podpalił i wystawił przez otwór próbując dostrzec co tam takiego jest.
Erin Connolly
Avatar użytkownika
Wilk Pocztowy
Zmiennokształtny
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Zawalone skrzydło

Podczas ustawiania osłony, tynk zaczął się nieco bardziej sypać ze ścian i z sufitu, a podczas usuwania gruzu, z sufitu zaczęły opadać niewielkie jego części. Korytarz sprawiał wrażenie, że zaraz się zawali. Przez ten czas udało ci się zrobić otwór na tyle, że wilk się przeciśnie.
Raca zaświeciła się, nadal widziałeś tylko ciemność, otchłań, jakby nic poza nią tam nie było.
Los
Avatar użytkownika
Mistrz Gry
Karta Postaci
Poziom Życia:
   1000%
Poziom Mocy:
   1000%

Re: Zawalone skrzydło

Kiedy to Erin krzątał się, a tynk się sypał. Działało to wyjątkowo irytująco, czemu mężczyzna dawał upust plotąc dość kreatywne wianuszki słów które przez niejedną osobę postronną zasługiwałyby na ocenzurowanie. Adresatem tego wszystkiego była ciemność za ścianą gruzu, która nie imała się światła i nie miała zamiaru pokazać co kryje. Nie było to normalne. Wilkowi przyszło na myśl, że w całą tą szopkę być może, a przynajmniej na 99% zamieszana jest magia.
Rzucił przez otwór w ciemność racę. Jakoś nie oczekiwał, że ta spadnie na podłogę i rozświetli wszystko, gdyż gdyby tak miało być, doszłoby do tego już kiedy świecił nią przez dziurę. W każdym bądź razie obserwował co stanie się racą, choć przypuszczał, że ta zniknie w mroku...
Nie miało to jednak większego znaczenia na dalszy przebieg akcji gdyż mimo wszystko w tej ciemności zniknął Jon. Było tez możliwe, że również i kocur. Erin nie mógł koło tego przejść obojętnie w końcu to byli jego współrasowcy, towarzysze...
Zmienił się zatem w wilka i ostrożnie zaczął przechodzić przez dziurę. Jako człowiek się by nie zmieścił i zapewne zbrakłoby mu tej finezji ruchów. W każdym bądź razie przechodził, przeszedł, był czujny i miał nadzieję, że wilcze ślepia go nie zawiodą.
Erin Connolly
Avatar użytkownika
Wilk Pocztowy
Zmiennokształtny
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Następna strona

Powrót do Pałac Westminsterski

cron
{ MCHAT_ENABLE }
{ MCHAT_COPYRIGHT }








  • Czarodzieje
  • Zmiennokształtni
  • Wampiry
  • Zimowe Wilki
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

Kto przegląda forum

Forum przegląda 1 użytkownik :: 0 zidentyfikowanych, 0 ukrytych i 1 gość (dane z ostatnich 5 minut)