zobacz mapę w dużej rozdzielczości

Strona główna forum  »  Świat fabuły  »  Cross City

Kantyna z barem

Jest ono skrzyżowaniem dróg, gościnne miasto oferuje ciepły posiłek, oraz nocleg. Miasto otoczone jest solidnym murem z kilkoma wejściami. Domy zbudowane są z kamienia i drewna, a w mieście panuje wszechobecny spokój. To miasto pokazuje swoje prawdziwe oblicze w nocy, kiedy to jego mrok skrywający się w podziemiach domów wychodzi na światło księżyca. Bądź czujny podróżniku, bądź czujny.

Kantyna z barem

Miejsce, gdzie można zakupić różnorodne rzeczy, niestety nie spożywcze, a i wypić dobrze można. Uważaj jednak na swe zachowanie, bardzo łatwo jest wylecieć z tego miejsca.
Można tutaj zagrać w karty czy też w kości na pieniądze lub inne dobra.
Właścicielem miejsca jest goblin.
Tkacz Losu
Administrator
Avatar użytkownika
MG
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Kantyna z barem

Ocknąłem się już jakiś czas temu. Próbowałem zwalczyć ból głowy jakimiś tanimi szczynami. Najwidoczniej wczoraj trochę przesadziłem z alkoholem. Tłusty właściciel tego "przybytku" podał mi kolejną setkę. Z jego opuchniętej od tłuszczu, twarzy można było czytać jak z książki, że nie podoba mu moja się obecność jednak nic nie mówił. Może się bał mi to powiedzieć wprost, albo... Rozejrzałem się dokoła. Pustki. Nie licząc paru stało-bywałych moczymord. Więc zależy mu bardziej na moich pieniądzach niż na reputacji lokalu.
-Zaczynam ciebie lubić mój przyjacielu. Wiesz, kiedy przyjść z pomocą.
W odpowiedzi usłyszałem jedynie burknięcie. Zawsze bawił mnie widok, jak wracał za ladę powtarzając cicho nie cenzuralną mantrę o tym jak bardzo nienawidzi tego miejsca.
-Hej! Kolego! Do góry głowa! Mógłbyś nie mieć wcale klientów...
-Wal się.
Roześmiałem się. Walnąłem w siebie setkę, ostra woń alkoholu uderzyła moje nozdrza a gorzki smak drażnił moje kubki smakowe. Ciecz powoli spływała piekąc przełyk. Nie wiedziałem, co to jest, ale wiedziałem, że to coś uwielbiam. Przyjemność trwała tylko chwile a życie toczyło się dalej. Musiałem się zastanawiałem, co robić dalej. Potrzebowałem jakiejś dobrej fuchy. Obecnie zostałem "najęty”, jako goryl jakiegoś tam dzianego kolesia. Płacił mało, ale na tyle dużo by wystarczyło do następnego dnia. Podparłem rękoma jeszcze ciężką głowę. Poczekam tu jeszcze chwilkę mając nadzieje, że ból, choć trochę ulży i ruszę szukać szczęścia dalej.
Killyox DeMeute
Straż
Avatar użytkownika
Wilkołak
Zmiany Fizyczne: Ślepota na jedno oko
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Kantyna z barem

Nie opuściłem jeszcze miasta. Zawsze można znaleźć kogoś ciekawego, kogo można zwerbować. Tutaj ludzie lubili pieniądze i przygodę. Takich szukałem, jednak tylko ci z olejem w głowie dawali sobie radę z pierwsza próbą. Tym razem skierowałem się do kantyny. Tutaj więcej tych nieciekawych typów bywało.
-Witaj- Rzekłem do Killyoxa. Osobnik wyglądał na lubiącego wojaczkę i zobaczymy czy będzie zainteresowany moja ofertą. Byłem niewzruszony i utrzymywałem trzeźwe myślenie. Nie traciłem też ostrożności.
Evaryst Desperados
Technomag
Avatar użytkownika
Czarodziej
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Kantyna z barem

Zdawałem sobie sprawę, że jestem w kiepskim stanie ale nie aż w takim by nie zauważyć jak nieznajomy wszedł do środka. Podniosłem głowę by sprawdzić z kim mam do czynienia.
Nic nie odpowiedziałem na jego powitanie tylko gestem zaprosiłem żeby się przysiadł.
-Wybacz mi mój stan. Miałem ciężką "noc"... Ale przejdźmy do konkretów. Z jaką sprawą przychodzisz panie...
Killyox DeMeute
Straż
Avatar użytkownika
Wilkołak
Zmiany Fizyczne: Ślepota na jedno oko
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Kantyna z barem

Dosiadłem się do mężczyzny i lekko uśmiechnąłem się na jego słowa.
-Powiedzmy, że widać- No i całkiem dobrze było to widać- Widzę, że jesteś całkiem konkretny- Kolejna osoba, która woli kawę na lawę a nie owijanie w bawełnę.
-Wyglądasz na osobę, która lubi wojaczkę, więc na pewno za porządną sumkę można cię nająć, tak?- Zapytałam aby mieć pewność, pozory potrafią mylić.
Evaryst Desperados
Technomag
Avatar użytkownika
Czarodziej
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Kantyna z barem

-Pytałem się już wcześniej, „o co chodzi?" Domyśliłem się, że jeżeli przychodzisz do takiego lokalu i witasz się z taką osobą jak ja to raczej nie chodzi i przekopanie rabatek... -Stwierdziłem ochrypłym głosem, po czym dodałem. -No chyba, że masz kłopoty z kimś, kto ma taki przydomek. Mów, o co chodzi.
Killyox DeMeute
Straż
Avatar użytkownika
Wilkołak
Zmiany Fizyczne: Ślepota na jedno oko
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Kantyna z barem

-Mam dla ciebie propozycję, przewodzę pewnej grupie, gdzie za pewne korzyści łapiemy różnorakie stworzenia i istoty- Przedstawiłem mu ogólny bardzo ubogi zarys.
-Można powiedzieć, że robię nowy nabór- Spoglądałem na niego, chyba dotarło to co mówiłem.
-Jeśli byłbyś zainteresowanym miałbym dla ciebie zadanie.
Oparłem się o krzesło obserwując go.
Evaryst Desperados
Technomag
Avatar użytkownika
Czarodziej
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Kantyna z barem

Ciężko wzdycham. Trybiki w głowie, jako tako się kręcą. Rzuciłem okiem na właściciela lokalu, obserwował nas, ale wystarczyło tylko spojrzeć na niego by wiedział żeby się nie mieszać. No i sprawa cudzych nosów zamknięta, czas na interesy.
- Jeżeli dobrze płacisz, to się dogadamy.
Killyox DeMeute
Straż
Avatar użytkownika
Wilkołak
Zmiany Fizyczne: Ślepota na jedno oko
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Kantyna z barem

-Nikt nie narzeka- Płace były różne ale nikt nie narzeka i to powinno wystarczyć.
-Płaca jest zależna a od hierarchii raz zlecenia- Tak skrótowo, widać, ze był ciekawski pod tym względem. Ostatni koleś aż ta nie wnikał.
-Więcej zarobisz niż tuta, a i na pewno będzie to ciekawsze zajęcie niż to co masz teraz- Uśmiechnąłem się katem ust.
Evaryst Desperados
Technomag
Avatar użytkownika
Czarodziej
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Re: Kantyna z barem

-Nikt nie narzeka- Płace były różne, ale nikt nie narzeka i to powinno wystarczyć.
-Płaca jest zależna a od hierarchii raz zlecenia- Tak skrótowo, widać, ze był ciekawski pod tym względem. Ostatni koleś aż ta nie wnikał.
-Więcej zarobisz niż tuta, a i na pewno będzie to ciekawsze zajęcie niż to, co masz teraz- Uśmiechnąłem się katem ust.
Przytakiwałem, bardziej swoim myślom niż na ględzeniu nieznajomego. Zastanawiałem się przez chwilkę w milczeniu. Czemu nie przejdzie od razu do konkretów? Musi mieć ku temu powód. Testuje mnie? Jeżeli tak to znaczy, że może chodzić o coś grubszego. Ciekawe…
- Dobra… – oparłem się wygodnie o stół. Palcami wystukiwałem równy rytm.- A więc mówisz, że płacisz za schwytane jakiś tam stworzeń. Szukasz też osoby lub, co bardziej prawdopodobne osób, jeżeli prowadzisz grupę. Zajrzałeś tutaj… - dłonią, którą wystukiwałem równy rytm wskazałem nadal pustawą salę.-Nie dałeś publicznego ogłoszenia i nie zagadałeś do tamtych kolegów. – Wskazałem na pijaczków- tylko skierowałeś się do mnie. Czyli nie chodzi ci o jakieś liska, zajączka czy innego futrzanego gryzonia... – Milczę przez chwilę. Obserwuję mężczyznę. – Powiedzmy, że faktycznie nuda może mi czasami doskwierać.
Killyox DeMeute
Straż
Avatar użytkownika
Wilkołak
Zmiany Fizyczne: Ślepota na jedno oko
Karta Postaci
Poziom Życia:
   100%
Poziom Mocy:
   100%

Następna strona

Powrót do Cross City

cron
{ MCHAT_ENABLE }
{ MCHAT_COPYRIGHT }








  • Czarodzieje
  • Zmiennokształtni
  • Wampiry
  • Zimowe Wilki
Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

Kto przegląda forum

Forum przegląda 2 użytkowników :: 0 zidentyfikowanych, 0 ukrytych i 2 gości (dane z ostatnich 5 minut)